niedziela, 22 lutego 2015

Nauka języka obcego - jak polepszyć swoje umiejętności?

Ten post jest dla osób, które mają już jakieś podstawy języka. Chciałabym Wam przedstawić ciekawe sposoby na polepszenie swoich umiejętności. Nic przecież nie nudzi tak jak zwykły podręcznik i bezmyślne wypełnienia luk w ćwiczeniach. Jeżeli zatem znasz nieco język a chcesz się poczuć w tym pewniej możesz spróbować:

1)  Czytania gazet w języku obcym - polecam zarówno magazyny do nauki języka, jak i "oryginalne" gazety kupione za granicą, ale wiadomo, że tu z dostępnością może być gorzej. Jeżeli chodzi o czasopisma na polskim rynku to ja znam te tworzone przez Colorful Media, tj np: English Master Magazine - koszt dwumiesięcznika to ok 10 zł za numer. Oprócz zeszytów pojawiających się cyklicznie są też tematyczne, specjalne edycje np: dla kobiet. Tematyka poruszana w magazynie jest bardzo różna. Każdy znajdzie coś dla siebie. Przydatną rzeczą jest słowniczek przy każdym artykule. W każdym z nich znajdziecie podkreślone , trudne, nowe słowa, które z boku są wytłumaczone.  W czasopiśmie znajdziecie też jakieś elementy gramatyki. Ja tam nie zaglądam, bo nie tego tam szukam, ale jeżeli dal Was będzie to przydane to korzystajcie !

2) Czytania książek w języku obcym - rozdzieliłam ten punkt z pierwszym, bo myślę, że warto w tym miejscu powiedzieć o tym, że książkę obcojęzyczną dużo łatwiej nabyć niż gazetę. Wystarczy, że przejdziecie się do jakiegoś większego lumpeksu, a tam półki będą uginać się od popularnych książek czytanych za granicą. Dodatkowo w księgarniach językowych kupicie książki (beletrystyczne) drukowane z myślą o osobach uczących się. Tutaj musicie znać mniej więcej swój poziom językowy, bo książki są pooznaczane stopniem zaawansowania. Z tyłu wydania znajdziecie słowniczek słów, które mogą sprawiać kłopot.

3) Spotkań z native spikerem - mogą to być spotkania w realu, mogą być wirtualne. Mogą być w formie lekcji - za kasę lub na zasadzie wymiany umiejętności. Złapcie jakiegoś studenta, który przyjechał do naszego kraju się uczyć. Spotkajcie na kawę. Pół godziny przegadajcie po polsku (wtedy Ty poprawisz jego ewentualne błędy), kolejny czas poświęćcie na rozmowę w jego języku, na koniec możecie dodać krótką pogawędkę w języku, który oboje trochę znacie , ale dla żadnego z Was nie jest macierzysty. Takie spotkania na pewno będą świetnym źródłem informacji jakie błędy jeszcze popełniacie, co powinniście zmienić, w końcu to info z pierwszej ręki, a dodatkowo dodadzą Wam pewności w mówieniu.

4) Wyjazdów na wymianę, ERASMUS, wakacje - dopiero rzuceni na głęboką wodę zmuszenie jesteśmy gadać, choćbyśmy się wstydzili, a przecież trening czyni mistrza. Odważ się, nawet jeżeli na początku coś będzie nie tak, na pewno obcokrajowcy Cię zrozumieją, a Ty dzięki obserwacji i słuchaniu sam zobaczysz swoje błędy. Jeżeli wyjeżdżasz za granicę do pracy unikaj trzymania się kurczowo innych Polaków. Ok, nie ma to jak solidarność, ale jeżeli jednym z motywów Twojego wyjazdu była nauka języka - nie sądź, że nauczysz się go siedząc ciągle z rodakami.

5) Oglądania filmów w języku obcym - na pewno niezawodne będą tu seriale, które mają prosty język, są krótsze i mniej ambitne - jednym słowem łatwe do przyswojenia. Oczywiście nie ma mowy o lektorze. Oglądajcie w języku, którego się uczycie, najlepiej z napisami w tym języku, jeżeli nie to z opisem polskim. Oprócz Plotkary i innych klasyków, pogrzebcie na youtube. Jeżeli uczycie się niemieckiego wpiszcie w wyszukiwarce "Deutsch lernen extra auf deutsch" i poznajcie Sashę.

Wy jak uczycie się języka? I czy uważacie że warto?

sobota, 14 lutego 2015

Fanfiction - czyli początki 50 twarzy Greya

Ostatnio natknęłam się na ciekawy artykuł dotyczący 50 twarzy Greya. Nie będę rozwijać wątku popularności tej książki, czy ekranizacji, bo też nie o tym mowa była we wspomnianym artykule. Chciałabym pochylić się nad tym jak powstała powieść o Anastasii i Christianie. Otóż okazuje się, że E.L James była fanką Zmierzchu ! I tu należą się wyjaśnienia, tytułu posta. Fanfiction jest to tworzenia przez fanów historii związanych z bohaterami ulubionej książki/filmu. Zwykle dotyczy to dopisania dalszych losów bohaterów, rozwinięcia epizodycznego wątka lub działaniu na zasadzie co by było gdyby... Autorka Greya, brała udział w pisaniu fanfików. Postanowiła przenieść bohaterów Zmierzchu do świata realnego i tak się zaczęło. Początkowo były fora , specjalnie do tego przeznaczone, później stworzyła własną stronę i tak się zaczęło. Gdy jej opowieść spotykała się z coraz większym uznaniem, postanowiła stworzyć całkiem nowych bohaterów, o nowych imionach, dodać im nowe cechy charakteru. Początkowo, książka nie była znana. Informacje o niej przechodziły z ust do ust, a jako że to książka dla kobiet głównie, nie ma się co dziwić, że wiadomość o niej szybko obiegła cały świat.
 Wiedzieliście, że taka jest historia tej książki? Słyszeliście wcześniej o fanfiction? Co o tym sądzicie?

A w tematyce Greya, pisząc tę notkę słucham:

Źródło informacji o książce : English Matters

poniedziałek, 9 lutego 2015

Chłopiec w pasiastej piżamie, czyli źle napisana, dobra historia..

Kupując te=ę książkę nie mogłam się doczekać, aż ją przeczytam. Skrót i opowieści o filmie o tym samym tytule, tak mnie podjarały, że myślałam, że książka to będzie totalny hit. Niestety jak to często bywa nastąpiło rozczarowanie. Nie chodzi o to, że historia jest zła. Wręcz przeciwnie- uważam, że można było opowiedzieć ją fantastycznie. Sama fabuła jest bardzo wzruszająca. Jednak te marne 180 stron sprawadza się do tego że "żył sobie chłopiec, wyjechał, poznał kolegę i umarli". No niestety, żadnej w tym głębi. Szkoda, że nie wziął się za przełożenie filmu na kartki ktoś kto pisze bardziej górnolotnie i o większej wrażliwości, bo mógł zrobić z tego bestseller wszechczasów.

Zatem książki nie polecam, słyszałam, że film dobry, ale musi chwila upłynąć nim sama się wezmę za oglądanie. A Wy, widzieliście film lub czytaliście książkę? 

piątek, 6 lutego 2015

O przyciaganiu.

Też słyszeliście już kilka sprzecznych opinii na temat tego jak to się ludzie dobierają w pary? A to , że przeciwieństwa się przyciągają, a to, że wręcz przeciwnie , bo by ze sobą nie wytrzymali. Przez przypadek zagłębiłam się w temat i spieszę do Was z wyjaśnieniem tej kwestii.
Otóż okazuję się, że najbardziej odpowiadają nam partnerzy podobni do nas. Sprawa jednak nie jest prosta. Chodzi o to , że partner ma być do nas podobny w ważnych dla nas kwestiach. Np: jeżeli cenisz sobie punktualność ponad wszystko - nie ma szans , że zwiążesz się ze spóźnialskim. Jeżeli chodzi jednak o cechy drugiego priorytetu, to tu domagamy się przeciwieństw. Np: jeżeli uprawiasz sport, ale jest to kwestia mało dla Ciebie istotna, zwiążesz się  z kimś kto ze sportem jest na bakier.
Czytając tę teorię już zaczynałam w nią wierzyć kiedy autor podsumował, że dobieramy sobie partnerów " średnio podobnych " czyli żadnej zasady nie ma i chyba nie ma po co doszukiwać się jej na siłę. Myślę, że związki są tak różne i czasem tak dziwne, że nie da się tego wyjaśnić. Bo ile razy zastanawialiście się " co ona w nim widzi" albo " czy  on nie zauważa jak ona go traktuje?!"

Jak sądzicie? Jest jakaś reguła dobierania się w pary? Przeciwieństwa czy podobieństwa się przyciągają?

Źródło : Kozielecki - Psychologiczna teoria samowiedzy

niedziela, 1 lutego 2015

Maroon 5 w Szczecinie?

Czy słyszeliście już o pomyśle Szczecinian? Wyszli oni z inicjatywą zaproszenia amerykańskiej grupy do Polski a konkretnie do Szczecina. Powód? Szczecin na koncertowej mapie Polski praktycznie nie istnieje. Jest pomijany na rzecz Gdańska, Warszawy czy Krakowa. Jedyny głośny koncert w ostatnim czasie to Hugh Lauriego, który gościł na szczecińskim Zamku w zeszłym roku. Pomysł organizatorów niektórym może wydać się kiepski, czy nierealny. Postanowili oni zebrać duża grupe uczestników pod wydarzeniem na facebooku, po to aby mieć silny argument, gdy będą starali się o organizację koncertu. Dla jednych to głupota. Hejterów nie brakuje. Mnie sie jednak wydaje, że nawet jeżeli nie uda się zorganizować koncertu to osiągną sukces. Zwrócą uwagę na problem, może przyczynią się do promocji swojego miasta. Dołączyłam do wydarzenia, bo marzyłby mi się taki koncert, ale chciałam też wspomóc ludzi, którzy mają jakiś cel i chcą go osiągnać, a nie tylko siedzą i narzekają. Osób, w naszym kraju dla których Blue Monday to ulubiony dzień roku i tak jest za dużo.

Co myślicie o takich działaniach? Pomożecie? klik

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Jak nie dajesz napiwku na jesteś burakiem?

Ostatnio natknęłam się na iście hejterską stronę, która zrzesza barmanów, kelnerów i innych.
Pojawiło się zdjęcie - rachunek + kwota niemal odliczona, parę groszy za dużo. Reakcja tłumu? Oburzenie. Bo napiwku nie dał, no to burak przecież. Hejty były konkretne. Mało które merytoryczne, ale jakby już wyciągnąć jakieś argumenty to brzmiałoby to tak:


+Argumenty barmana:
  • psia pensja : 5-6 zł/h, dziękuję, pomóż człowieku
  • miła obsługa - napiwek się należy, barman zapamięta Twój napiwek i następnym razem zamówienie trafi do Ciebie szybciej
  • kultura nakazuje
  • nie stać Cię na napiwek nie chodź do restauracji
- Argumenty ludu:
  • kupa ludzi ma pensję tę zbliżoną do barmańskiej i napiwków nie woła
  • Nie podoba się płaca to zmień pracę
  • Czy obsługa zapamięta mój napiwek? No nie wiem, może jak  mała mieścina a jesteś stałym bywalcem to tak. W Warszawskiej knajpie, którą odwiedzasz raz na kwartał? Wątpię
  • Kultura, kulturą, ale czy napiwek to nie moda, która przyszła z zachodu?
  • Czy w innych zawodach dodają coś ekstra za wykonanie swojej pracy? Bo obsługa klienta to właśnie praca tej grupy zawodowej. Ani kasjera, ani lekarz, ani grabarz napiwków nie dostaje. Jest pensja i to jest Twoje wynagrodzenie.
  • Flaszka dla lekarza? Łapówka. 2 dychy dla kelnera?  kultura. 
Są tacy co nie bronią ani jednych ani drugich, bo uznają, że poniża to obie strony - kelnera, bo musi zabiegać o dodatkowy zarobek, a klienta, bo musi płacić za coś, za co przecież już zapłacił.
 
Jeżeli chodzi o mnie akceptuje wszystkie te argumenty, nie opowiadam się za żadną ze stron. Zawsze zostawiam napiwek w kawiarni, restauracji, barze itp. W Polsce przyjmuje się, że napiwek powinien wynosić min. 10% wartości rachunku.
Sądzę, że na ten temat można napisać by książkę, bo temat szeroki jak rzeka, więc liczę na rozwinięcie się dyskusji pod postem.
Jak to jest z Wami? po której stronie baru zwykle stoicie i co uważacie?

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Podstawowe zasady wykonywania masażu

Wiele osób nie związanych z zawodem masażysty/fizjoterapeuty ubóstwia masaż. Zarówno jego wykonywanie jak i bycie "pacjentem". Nic w tym złego, że masujemy siebie nawzajem, nawet jeśli nie jesteśmy profesjonalistami. Masaż niezwykle relaksuje, daje poczucie bliskości. W dzisiejszych czasach ludziom brakuje dotyku przed co bardzo lubią ten zabieg. Przyda się zatem kilka zasad (zupełnie podstawowych) od profesjonalisty, które zbliży Was choć trochę do poprawnego wykonania masażu i pozwoli Waszym znajomym masażystom/fizjoterapeutom odetchnąć od ciągłych pytań "kiedy zrobisz mi masaż?" =)

1. Stosuj środek poślizgowy - najlepiej oliwkę. Nie przesadzajcie z ilością bo w technikach, w których należy chwycić mięsień oliwka Wam to uniemożliwi. Raczej nie radziłabym masować na sucho, bo jest to po prostu mniej przyjemne. Dobierając zapach oliwki, możecie dodatkowo rozszerzyć zabieg o aromaterapię :) 
2. W czasie masażu nie odrywaj rąk od swojego pacjenta. Staraj się, aby obie dłonie, nawet jeśli nie masują leżały na okolicy zabiegowej.
3. Masuj w kierunku dosercowym i zgodnie z przebiegiem mięśni.
 4. Zacznij od delikatnego dotyku i stopniowo przechodź do silniejszych bodźców po to, aby na końcu znowu wyciszyć pacjenta i zmniejszyć siłę.
5. Rozpocznij od techniki głaskania. Połóż całe dłonie w okolicy kości krzyżowej i przesuwaj je ku górze. Powtórz kilka razy.
6. Przejdź do techniki rozcierania. połóż oba kciuki po każdej stronie kręgosłupa. Rozcieraj (rób kółeczka) jednocześnie przesuwając dłonie ku górze. Powtórz kilka razy.
7. Kolejną techniką,a zarazem ostatnią jaka wystarczy amatorowi jest ugniatanie. Technika najtrudniejsza i najbardziej bodźcująca. Masując prawą stronę pleców stań od lewej, i odwrotnie. Chwyć za tzn boczki i ugniataj. (możesz sobie wyobrazić ciasto na pierogi :) ) i przesuwaj w górę. Powtórz kilka razy.
8. Wróć do techniki głaskania. Od mocnych do lżejszych, aby na koniec delikatnie opuszkami palców wyciszyć i zrelaksować swojego pacjenta.


 Zaznaczam, że przeczytanie posta nie czyni z Ciebie masażysty i zalecam ograniczenie klienteli do najbliższej rodziny.
Pamiętajcie też, że jeżeli traficie w ręce specjalisty może on odstępować podczas masowania od wyżej wymienionych zasad. Zaufajcie mu - wie co robi, widocznie Wasze schorzenie tego wymaga. Jeszcze raz podkreślam, że zasady są bardzo ogólne i podstawowe, a rodzajów masażu, wskazań i technik jest mnóstwo.

piątek, 16 stycznia 2015

Ciekawy sposob na walkę z uzależnieniem

Chciałabym się z Wami podzielić ciekawą animacją ilustrująca mechanizm uzależnienia. Może dla kogoś kto ma nie zbyt rozwinięte myślenie abstrakcyjne i artystyczne animację ciężko byłoby zinterpretować, ale myślę, że znając opis nie będzie już problemu. Pomysł ciekawy, każdy sposób jest dobry, zwłaszcza, że tak ciężko dotrzeć do osób uzależnionych lub idących ku temu. Ludzie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji tak ostrych zabaw, albo uważają, że ich na pewno to nie dotyczy.
Autorem animacji jest Andreas'a Hykade'a - niemieckiego animatora.
Co sądzicie o takim pomyśle?

wtorek, 13 stycznia 2015

Kiedy właściwie rozebrać tę choinkę?

Ile ludzi, tyle opinii. Jak ze wszystkim. Słyszałam już mnóstwo wersji na ten temat. Oczywiście żadna z nich nie kierowała się rozsądkiem, bo zgodnie z nim choinkę należało by rozebrać, kiedy po prostu zaczyna się sypać (żywa), albo  jeszcze lepiej, kiedy święta się kończą. Jak każde dziecko wie Święta Bożego Narodzenia trwają 2 dni - 25.12 i 26.12, zatem 27.12 sprawę choinki można by było już zakończyć, ale nie. Jesteśmy mega zafiksowani na punkcie świąt i świątecznego klimatu. Skoro kupiłam ozdoby na choinkę za miliony monet, w sklepie spędziłam kilkadziesiąt godzin to chyba nie po to, żeby moja choinka postała 2 dni. Heloł.. No jasne. Zatem, mijają święta, a choinka dalej stoi... Nadchodzi pierwszy poświąteczny dzień pracy, człowiek się spieszy, bo zaspał oczywiście. Biegnie, bo już jest spóźniony w jednym bucie, nie do końca pomalowany (tu wersja dla kobiet), oczywiście obija się o tę zasraną choinkę, bo zahaczył torbą o gałązkę. Igły się sypły, a bombki się rypły i tak zamiast wychodzić do pracy, bo jest 7.10 i już jesteś spóźniony to odpalasz odkurzacz,żeby posprzątać cały ten syf. Pies nie lubi odkurzacza, więc drze się w niebo głosy, sąsiedzi się budzą, a Ty już wiesz, że ten dzień nie będzie dobry.
Zatem wracając do tematu tradycja (którą ja wolę nazywać przesądem, czy zabobonami) mówi, że choinkę należy rozebrać:
a)6 stycznia - Święto Trzech Króli
b) po kolędzie
c) 2 lutego ( no bez jaj..) - święto Matki Bożej Gromnicznej
d) w pierwszą niedzielę po 6 stycznia, czyli Niedzielę Chrztu Pańskiego
buldog
Fot. podobasie.net

A Wy kiedy rozbieracie choinkę?

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Dlaczego?

Nie mam tu na myśli haseł pod tytułem "dlaczego ja?" ani "ukryta prawda". Dlaczego blog? Ostatnio tyle się dzieje, tyle ciekawych rzeczy mnie spotyka, że poczułam że należy o tym powiedzieć też innym. Chciałabym, żeby to było miejsce inspiracji, ale i rozmowy. Wiecie takiej po prostu po koleżeńsku, bo nie zawsze mamy takich znajomych, z którymi możemy pogadać o naszym zamiłowaniu do malarstwa Rembrantda (btw. od 31.01 wystawa w Szczecinie ;) ) , o tym o nas wkurza, a może o tym co sprawia nam radość (znamy mentalność Polaków i ten problem z cudzym szczęściem ). Zatem zapraszam nie tyle do czytania, co do współtworzenia tego miejsca. Może wyjdzie z tego coś fajnego.

Zapewniam, że data powstania bloga nie ma nic wspólnego z Rankingiem Tomka (Jason Hunt), a Farelka nie zamierza zastąpić Kominka. Nazwa powstała z przypadku, bo gdy o niej myslałam w pokoju hostelowym obok stało to marne urządzenie.