Pojawiło się zdjęcie - rachunek + kwota niemal odliczona, parę groszy za dużo. Reakcja tłumu? Oburzenie. Bo napiwku nie dał, no to burak przecież. Hejty były konkretne. Mało które merytoryczne, ale jakby już wyciągnąć jakieś argumenty to brzmiałoby to tak:
+Argumenty barmana:
- psia pensja : 5-6 zł/h, dziękuję, pomóż człowieku
- miła obsługa - napiwek się należy, barman zapamięta Twój napiwek i następnym razem zamówienie trafi do Ciebie szybciej
- kultura nakazuje
- nie stać Cię na napiwek nie chodź do restauracji
- kupa ludzi ma pensję tę zbliżoną do barmańskiej i napiwków nie woła
- Nie podoba się płaca to zmień pracę
- Czy obsługa zapamięta mój napiwek? No nie wiem, może jak mała mieścina a jesteś stałym bywalcem to tak. W Warszawskiej knajpie, którą odwiedzasz raz na kwartał? Wątpię
- Kultura, kulturą, ale czy napiwek to nie moda, która przyszła z zachodu?
- Czy w innych zawodach dodają coś ekstra za wykonanie swojej pracy? Bo obsługa klienta to właśnie praca tej grupy zawodowej. Ani kasjera, ani lekarz, ani grabarz napiwków nie dostaje. Jest pensja i to jest Twoje wynagrodzenie.
- Flaszka dla lekarza? Łapówka. 2 dychy dla kelnera? kultura.
Jeżeli chodzi o mnie akceptuje wszystkie te argumenty, nie opowiadam się za żadną ze stron. Zawsze zostawiam napiwek w kawiarni, restauracji, barze itp. W Polsce przyjmuje się, że napiwek powinien wynosić min. 10% wartości rachunku.
Sądzę, że na ten temat można napisać by książkę, bo temat szeroki jak rzeka, więc liczę na rozwinięcie się dyskusji pod postem.
Jak to jest z Wami? po której stronie baru zwykle stoicie i co uważacie?

